Lato, najdłuższy dzień w roku, bajeczna pogoda, zachodzące słońce na plaży…i Hotelu Sułkowski i Oni:  Para Młoda – Monika i Mariusz…

Monika i Mariusz zafundowali swoim gościom zrelaksowane przyjęcie weselne z niekończącymi się atrakcjami. Niesamowity barman uwijał się jak w ukropie tworząc wielobarwne koktajle o niespotykanych smakach, magik czarował gośćmi sztuczkami. Choć moim zdaniem w tym magicznym dniu i tak prym wiodła magia ich miłości. Po północy czerwcowe niebo rozświetliły kolorowe sztuczne ognie – feeria barw zachwyciła wszystkich.

Musiałem ciągle przypominać sobie, że byłem w pracy – ale czasami wydawało mi się, że to mini wakacje! Dzień rozpoczął się w domu Mariusza i Moniki, gdzie przybyli goście mieli już zafundowany weselny nastrój domowymi kulinariami, szampanem i „łyskaczem”.

Plenerowa ceremonia ślubna miała miejsce na plaży Hotelu Sułkowski w Boszkowie. Ciepłe słońce, szum drzew, delikatny wietrzyk. To było idealne.

Ogromne, podziękowania dla Moniki i Mariusza, że zaufali mojemu stylowi fotografowania. Był on dyskretny i nienachalny. Dzięki temu Monika zapomniała, że tam byłem i dzięki temu udało mi się utrwalić jej promienny uśmiech bez zbędnego pozowania. Po odebraniu życzeń, które miały miejsce po ceremonii ślubnej pytała się, czy na pewno zrobiłem zdjęcia, bo w ogóle mnie nie zauważyła…i o to właśnie chodziło ? Nowożeńcy byli niesamowitymi gospodarzami, poza przyjemnością samego fotografowania byłem również gościem na weselu, na którym bawiłem się prawie do 4 rano. Chciałem całą opowieść o tak radosnym dniu zmieścić w 40 zdjęciach, ale nie potrafiłem. Mimo to zdjęcia mają moc przywracania wspomnień…

Taka magia fotografowania ?